Home

Advertisement

Customize
clanok

November 2009

S M T W T F S
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Tags

Page Summary

Syndicate

RSS Atom
Powered by LiveJournal.com

Mar. 21st, 2009

clanok

Okopy

Filmu o Jerzym Popiełuszce jeszcze nie oglądałem, choć zamierzam. Brakuje mi jedynie czasu na wybranie się do kina, a gdy czas już mam to wolę wyruszyć gdzieś za miasto. W ubiegłą niedzielę wybór padł na Okopy, niewielką wieś w pobliżu Suchowoli.

Jadąc prostą drogą z Białegostoku, nie byłoby to więcej niż 50 - 60 kilometrów, ale postanowiliśmy jechać nieco dookoła - przez Knyszyn, Jasionówkę, Korycin i Janów - jedne z bardziej interesujących miejscowości na północ od Białegostoku.

Na drodze między Janowem a Suchowolą mijamy drogowskazy i wioski o litewsko i rusińsko brzmiących nazwach, a właściwie posiadających litewskie i rusińskie rdzenie. Do tych litewskobrzmiących bez wątpienia należą: Skidlewo, Dryga, Kizielany, Dubasiewszczyzna, a te z rusińskim rdzeniem to: Nowe Stojło czy Trofimówka. Krajobraz tych okolic jest charakterystyczny dla północnych obrzeży Puszczy Knyszyńskiej - lekko falujący niewysokimi morenowymi wzgórzami, gdzieniegdzie tylko porośniętymi niewielkimi laskami sosnowymi, przepiękny wczesną wiosną rozkwitającą wszystkimi soczystymi odcieniami zieleni.

Przed samymi Okopami, przy zjeździe ze wzgórza tuż za Suchowolą roztacza się niewiarygodny wręcz widok, podobny widziałem gdzieś tuż przed Alytusem na Litwie - rozległa panorama z granatowym lasem na horyzoncie, w dole dolina z lasem jeszcze skwapliwie kryjącym zwały śniegu, a dalej kolejne wzgórza, za nimi jeszcze następne. W lesie na dnie kotlinki skręcamy w lewo, po drodze mijamy jakby sztucznie usypane wzgórza, przypominające średniowieczne grodziska, bo nie mogą być to przecież szańce, które oglądał Sienkiewicz przed napisaniem “Potopu”, choć z drugiej strony nazwa wsi - Okopy mogłaby wskazywać, że były tu jakieś umocnienia, czy to jednak te, na których rozegrała się bitwa w czasie potopu szwedzkiego pewności nie mam. Asfaltowa droga, dziurawa jak szwajcarski ser wije się serpentynami u podnóża tych wzgórz. Być może za sprawą braku słońca, porozrzucanych jeszcze gdzieniegdzie płatów brudnego śniegu, ogólnej szaroburej tonacji, odnoszę wrażenie, że jest to miejsce ponure, budzące swego rodzaju trudną do wyjaśnienia grozę, choć nie wątpię, że wiosną czy latem musi być tu dużo bardziej urokliwie.

Wreszcie dojeżdżamy do wioski. Tablica Okopy. Mijamy kilka opuszczonych drewnianych chałup, kilka zamieszkałych, niektóre odnowione wyglądają bardziej na domki letniskowe niż miejsce stałego zamieszkania.

Prawdę powiedziawszy nie przyjechaliśmy tu po to, by zobaczyć dom, w którym urodził się ksiądz Jerzy, ledwie raz widziałem go na zdjęciu w gazecie i na dodatek nie jestem w stanie go rozpoznać wśród tych, które mijamy. Bardziej zależało nam na atmosferze samego miejsca. Głęboko wierzę w to, że otoczenie czysto zewnętrzne - krajobraz, klimat, architektura kształtują człowieka, który na takie kształtowanie jest otwarty. Chciałem zobaczyć jak wygląda miejsce, w którym urodził się człowiek bez wątpienia święty.



Wjazd do wsi Okopy od strony Laudańszczyzny

Wieś wywarła na mnie wrażenie przygnębiające. Po przejechaniu na jej drugi kraniec - widoczny na zdjęciu powyżej - wyszliśmy z samochodu, by się nieco rozejrzeć.

Przy polnej drodze dostrzegamy dość ciekawy stary krzyż.



W czasie, gdy kontemplujemy ów przydrożny zabytek, podchodzi do nas mężczyzna w średnim wieku, w niedbale nałożonej czapce, rozpiętej kurtce, gumowcach.W jego spojrzeniu czai się nieufność, pozdrawiamy go pierwsi, nawiązujemy rozmowę. Alkoholowy oddech, kilka zamienionych zdań i wszystko wskazuje na to, że mężczyzna jest tak typowym dla wsi ściany wschodniej starym kawalerem, który smutki topi w duchu puszczy albo podobnym trunku. Młode kobiety hurmem uciekają ze wsi, młodzi mężczyźni także, ale mimo wszystko nie słyszy się o zjawisku staropanieństwa na wsi, a starokawalerstwo jest dość poważnym problemem. I choć podejrzliwość do końca się nie rozpierzcha, to można odnieść wrażenie, że naszego rozmówcę na wsi trzyma swego rodzaju ze wszech miar pożądany sentymentalizm. Ożywia się i rozrzewnia, gdy opowiada nam o swoich dziadkach i pradziadkach, mających, kiedyś chałupę na wzgórzu, które wskazuje nam skinieniem głowy. Naszą rozmowę przerywają dwie jadące na skuterze nastoletnie dziewczyny. Później pojawia się jakiś samochód i mężczyzna, jakby nieco spłoszony żegna się z nami. Więcej osób już w Okopach nie spotkamy.

Wrażenie posępności miejsca potęguje jeszcze kapliczka wyglądająca jak nagrobek przy jednym z opuszczonych domostw z inskrypcją informującą, o tym, że w tym miejscu w 1999 r. zginał śmiercią tragiczną jakiś młody człowiek, oraz dwa krzyże nieopodal ustawione między asfaltową drogą a porośniętymi zeschniętą trawą fundamentami nieistniejącego już domostwa, w tym jeden z tabliczką z napisem, iż w tym miejscu spoczywa rodzina bodaj Pacewiczów pochowana w 1908.

Advertisement

Customize